||

Robin Sharma i książki działające cuda

Robin Sharma, klub 5 rano

Dobrze pamiętam czasy, kiedy nic nie było w stanie wyciągnąć mnie z łóżka. Mogłam śmiało powtórzyć za wokalistą jednego moich ulubionych zespołów: „7 rano to dla mnie noc!”.  Pamiętam również czasy, kiedy bliżej mi było do ofiary niż superbohaterski własnego życia. Co więc się zmieniło, że stałam się rannym ptaszkiem i kobietą biorącą pełną odpowiedzialność za swoje szczęście i życie? Robin Sharma i jego dwie książki, które bardzo przyczyniły się do zmiany mojego życia.

Robin Sharma i Klub 5 rano Szczęśliwy poranek zmienia wszystko

Łapałam się za głowę, kiedy słyszałam, ze ktoś wstaje o 5 rano. O 7 wstawałam za karę, piłam hektolitry kawy i ok 9 byłam w stanie ruszyć z jakąś robotą. Odkąd zaczęłam wstawać o 5 zaczął się najbardziej produktywny okres w moim życiu. Jak to zrobić? Zachęcam to sięgnięcia po książkę, której autorem jest Robin Sharma. Klub 5 rano naprawdę może zmienić wiele w Twoim życiu. Mimo, że wydaje się to niemożliwe, to uwierz, ze wystarczy naprawdę tylko kilka zmian, żeby Twoje życie wyglądało inaczej.

Lata temu gdy zaczynałam się interesować rozwojem osobistym idee Klubu 5 rano, której autorem jest Robin Sharma przedstawił mi ktoś na jakimś szkoleniu. I właśnie wtedy w moim życiu zaczęła się zmian, która dzisiaj pozwala mi robić tyle, że ludzie podejrzewają mnie o ukrywanie siostry bliźniaczki. Skąd się bierze taka produktywność?

Z produktywnego wykorzystania poranka!

Robin Sharma, klub 5 rano
Robin Sharma, klub 5 rano

Pierwsza zasada: Wstając o piątej rano osiągasz pełne skupienie

Osiągnięcie skupienia w dzisiejszych czasach jest trudne, bo wszytko nas rozprasza. To niewątpliwie coś co trzeba ćwiczyć i wielu osobom nie przychodzi to łatwo.

Cyfrowe gadżety, social media uzależniają i zabierają cenny czas. Działają jak narkotyk. Większość osób wie że to bezwartościowe działanie ale pokusa okazuje się silniejsza i tym sposobem odrywają się co 15 minut od pracy. Przy śniadaniu przeglądają Instagrama. Technika niewątpliwie ułatwia nam życie ale też dużo z niego zabiera. Skupienie więc trzeba ćwiczyć. Trzeba też jednak zadbać o warunki pozwalające się skupić. A to już sprawa złożona.

Wstawanie o piątej rano nie jest po to żeby spędzić dodatkową godzinę przed komputerem czy telefonem. Nie jest też po to, żeby za karę, jak małe dzieci chodzić spać przed 22. Ta wczesna pobudka ma pozwolić ci odzyskać czas tylko dla siebie. Kluczowe jest wykorzystanie go w odpowiedni sposób. A skoro  nikt Ci nie przeszkadza możesz to zrobić w pełnym skupieniu.

Robin Sharma Klub 5 rano i zasada 20:20:20

Przy wczesnym wstawaniu bardzo przydatna jest zasada 20: 20: 20 pozwalająca na przygotowywanie się na dzień pełen wyzwań. Według niej powinieneś poświęcić 20 minut na intensywny ruch, który dotleni twój organizm. Nie musisz od razu iść na siłownie,  podnosić ciężarów, ani przebiegać maratonu. Masz po prostu wprawić swoje ciało w ruch. (Możesz poodkurzać:)) Masz też głęboko oddychać i poczuć się dobrze.

Kolejne 20 minut przeznacz na zaplanowanie dnia, uzupełnienie kalendarza, medytację lub modlitwę.
Co kto lubi. Generalnie w spokoju masz pomyśleć co dalej robić w ciagu dnia.

Ostatnie 20 minut to czas na książkę, audiobook lub naukę języków obcych. Ważne, żeby wtedy w ulubiony sposób zadbać o swój rozwój. Dopiero potem zjadasz spokojne śniadanie. Nie ma nic lepszego niż spokojne śniadanie. Takie zagospodarowanie poranka daje namacalne efekty w postaci spadku hormonu stresu czyli kortyzolu. Wzrastają za to hormony szczęścia czyli dopamina i serotonina. Dzięki temu lepiej radzisz sobie z trudnościami. Łatwiej znosisz stres. Jesteś też w stanie skutecznie przeciwdziałać rozpraszaniu. Poza tym wstając zbyt późno i będąc wiecznie spóźniony cały twój dzień zamienia się w gonitwę. Gdy mam takie dni to każda drobnostka jest stresującą gonitwą. Nic wówczas mi nie wychodzi. Rzeczy lecą z rąk cały dzień. Poddenerwowanie to nie jest najlepsza opcja.

Zasada druga: Wymówki nie tworzą geniuszy!

Możesz mówić że to nie dla ciebie. Może się wydawać że nigdy nie uda ci się stać o piątej skoro o siódmej nie jesteś przytomny. Wymówek jest wiele a prawdopodobnie po prostu nigdy świadomie nie próbowałeś uregulować swojego snu i wstawać systematycznie przed siódmą. Oczywiste jest, że możesz wziąć pod uwagę swój specyficzny typ. Jednak znowu nie rób z tego wymówki. Po pierwsze bardzo rzadko się zdarza że są jakieś obiektywne, medyczne okoliczności  uniemożliwiajace Ci wczesne wstawanie. Po drugie, większość osób zakłada że rano to fajnie się śpi.

A siedzi się po nocy bo nikt wtedy nie przeszkadza. Ale o piątej rano jest nawet lepiej. Tak samo nikt Ci nie przeszkadza. Jest swoboda robienia tego co chcesz, a do tego jak uregulujesz sen będziesz wtedy wyspany. Można się do tego przyzwyczaić. Choć proces zmiany jest czasochłonny. Mi pełne przestawienie się zajęło dobre dwa miesiące. Teraz budzę się bez budzika. Nawet wtedy, kiedy „zarwę” nockę. Bardzo, bardzo sporadycznie budzę się po 6.

Robin Sharma i budowanie nawyku wczesnego wstawania w 4 krokach

Budowanie nawyku porannego wstawania oparte jest na czterech krokach. Zaczynamy od wyzwania, czyli nastawienia budzika. Co ważne o odpowiednim tonie budzącym skutecznie i bez możliwości włączenia drzemki. Najlepiej sprawdzi się to staroświecki budzik z tarczą zegara. Zrezygnuj z telefonu. Zostaw go daleko od sypialni. Niech nie będzie pierwszą rzeczą po którą sięgasz rano.

Kolejnym krokiem jest budowanie rytuału czyli czynności jaką wykonasz po wyzwalaniu w postaci budzika. Powinno być to natychmiastowe wstanie z łóżka najlepiej basen i stopami na chłodną podłogę. Ważne jest żeby zrobić to w miarę szybko bez zbędnego zwlekania. Po prostu zanim kora przedczołowa odpowiedzialna za podejmowanie skomplikowanych decyzji zacznie podsuwać ci miliony wymówek żeby jednak nie wstawać rano. Twoim zadaniem jest poprzez powtarzanie tej czynności w takim samym schemacie odruch nawyk pozwalający działać automatycznie czyli z łatwością wstawać na dźwięk budzika uznając to za oczywistość.

Trzecim krokiem budowania rytuału jest nagroda. Nie musi to być nic fizycznego. Wystarczy świadomość że robisz właśnie coś niesamowitego. Coś co jest bardzo ważne dla ciebie. Wystarczy, że uświadomisz sobie jak piękny lub nietypowy masz widok z okna albo uciszysz się z szansy na śniadanie w absolutnym spokoju. Doceniaj to bo mózg lubi nagrody.

Ostatnim krokiem budowania rytuałów jest powtarzanie. Nie zbudujemy nawyku powtarzając czynność 2 czy 3 razy. To prawdopodobnie będzie kilkutygodniowy proces. Musisz zatem uzbroić się w cierpliwość. Każdego dnia podążać za tymi czterema punktami. Musisz też pamiętać o tym, żeby iść spać najpóźniej o 22. Bez siedmiu do ośmiu godzin snu. Nieważne do jakiego klubu dołączy czy piąta rano czy 10 rano będziesz niewyspany i nie do życia! Wszystkie zmiany są trudne na początku. Na pewno będą poranki gdy po prostu będziesz chciał spać. Innym razem wstając będziesz poirytowany i rozżalony. Zakorzenienie tego zachowania będzie wymagało wysiłku i zaangażowania.

Tworzenie się nawyku to proces, a nie wydarzenie

Już wiesz że proces tworzenia nawyku może chwilę zajęć. Standardowo potrzebujemy od 21 do 60 dni regularnego wstawania. Dopiero po tym czasie pobudka o piątej rano będzie wydawać się czymś normalnym i odruchowe zanim w mózgu wytworzą się odpowiednio silne ścieżki normalne. Mózg musi stoczyć ze sobą niejedną walkę. W zasadzie my sami z naszymi nawykami i odruchami. Na pewno jednak przez pierwszy okres będzie ci towarzyszyło poczucie dyskomfortu.

Nie warto jednak iść na żadne kompromisy. Dyscyplina i wytrwałość zawsze dają lepsze efekty, niż pojedyncze zrywy i olśnienia. Musisz jasno przeanalizować bilans zysków jakie odkrywa przed Tobą poranne wstawanie. Istotne jest właściwie dlaczego. Dlaczego wstajesz o piątej rano. Jeśli chcesz się po prostu przed kimś popisać to nie uzyskasz trwałej zmiany. Ale jeśli chcesz rozpoczynać dobrze każdy dzień. Jeżeli chcesz mieć dla siebie sporo czasu  i czuć się lepiej. Nadrobić rzeczy na które w dniu brakuje po prostu czasu. Wtedy zalety najpewniej będą przeważać nad wadami. Nie próbuj też stopniowej zmiany. Wstawanie każdego dnia 5 czy 10 minut wcześniej niewiele zmieni. Jedynie może to wydłużyć proces budowania tego nawyku.

Robin Sharma poleca postawić wszystko na jedną kartę i odważnie podjąć takie wyzwania.

Robin Sharma Klub 5 rano i zasada: Nie bądź jak inni

Kiedy pytasz przyjaciół pewnie słyszysz, że większość wstaję w okolicach 7. Ewentualnie później. Zaznaczają że poranek spędzają w biegu. Na nic nie wystarcza im czasu, a cały dzień przelatuje przez palce. Jednak na pomysł wstawania o piątej rano tylko pukają się w głowę i robią wielkie oczy. Zawsze jednak w takich sytuacjach przypomina mi się powiedzenie że jeśli chcesz mieć to co wszyscy rób to co wszyscy. Chcąc osiągnąć wyniki jakich nie mają inni. Musisz zacząć robić to do czego oni się nie kwapią. Bez sensu jest postępować tak samo jak reszta i oczekiwać zupełnie innych rezultatów. Oczywiście samo wstanie o piątej rano nie rozwiąże wszystkich Twoich problemów. Nie wykona też za ciebie pracy. Jednak  moje własne doświadczenie potwierdza to co mówi autor książki – Robin Sharma.

Poranne wstawanie to zmiana, która zazwyczaj prowokuje i zapoczątkowuje wszystkie inne. Z punktu widzenia wprowadzania zmian w życiu jest to nawyk kluczowy. Jest to jedno zachowanie które pociąga za sobą inne regularne wzorce zachowań. Jest to jednak pewne antidotum na przeciętność.

Nie wyobrażasz sobie przecież jak taka pobudka i pozbycie się porannego pośpiechu wpływają na jakość dnia. Niezwykle budująca jest też świadomość, że gdy inni jeszcze śpią TY już działasz i przygotowujesz się do podboju świata.

Zasada piąta: Wieczór jest równie ważny co poranek

Jeśli skupiasz się tylko na poranku, a nie zadbasz o prawidłowo spędzony wieczór ciężko będzie liczyć na efekty wstawanie o piątej rano. Oprócz przesunięcia godziny pobudki musisz prawdopodobnie zmienić również godzinę o której kładziesz się do łóżka.  Powinna być to najpóźniej godzina dwudziesta druga. Tak powtarzam to kilkakrotnie, ale chcę żeby to wybrzmiało. Bo jeżeli będziemy niewyspani nici z efektywności. Muszę przyznać, ze dla mnie o wiele trudniejsze niż pobudka o 5, jest zasypianie o 22. Potrzebujemy 7 do 8 godzin jednolitego dobrego snu. Najlepiej w samym środku nocy bez dosypania w ciągu dnia. Inaczej obudzisz się po prostu niewyspany i zły. Zadbaj też o to aby wieczór spędzić bez elektroniki. Już na dwie godziny przed snem odłóż telefon i wyłącz telewizor. Spędzić wieczór z rodziną czy dobrą książką. Pozwoli Ci to uwolnić się od negatywnych skutków niebieskiego światła wyciszyć i zrelaksować.

Robin Sharma Książa, która potrafi zdziałać cuda

Klub 5 rano to książka, która za rączkę przeprowadzi Cię przez proces zmiany nawyku wczesnego wstawania. Jesteśmy jednak tym co jemy, z kim się spotykamy i tym co czytamy. Przeczytałam w swoim życiu tony książek i kolejna książka Robina Sharma jest zdecydowanie ta, którą bardzo rekomenduję.

Istnieją wielkie postacie które swoją pracą i postawą zapisały się na kartach historii. Sportowcy, pisarze artyści, wodzowie wynalazcy i odkrywcy. Śmiało można nazwać ich bohaterami. Na miano bohaterów zasługują również ci o których aż tyle się nie mówi. Np. nauczyciel z pasją przekazujący swoją wiedzę. Strażak wchodzący do płonącego budynku, aby sprawdzić czy ktoś tam jest. Policjant który wytrwale szuka śladów i dowodów aby złapać i postawić przed sądem groźnego przestępcę. Początkujący przedsiębiorca tworzący firmy i miejsca pracy. Rodzic wychowujący dziecko w zaciszu własnego domu. Wolontariusz pomagający innym w potrzebie.

Wszyscy ludzie, którzy  podejmują wyzwania i trwają przy swoich postanowieniach zasługują na miano prawdziwych bohaterów. Pomimo trudności uśmiechają się i okazują innym serce. To są co dzielni bohaterowie. Tak zwani zwykli ludzie, którzy w swoim życiu kierują się wartościami i honorem. Chcemy mieć z nimi do czynienia.

Chcesz przecież, żeby Twoim dzieckiem w szkole zajmował się nauczyciel z pasją a nie ktoś, kto przyjdzie jakoś tam wykonać swoją pracę. Chcesz trafić do lekarza który naprawdę szuka choroby, a nie do jakiegoś konowała, który z łaską przepisze ci receptę. I do widzenia. Chcemy po prostu otaczać się ludźmi którzy jak coś robią, to robią to z pasją

Manifest codziennego bohatera

Robin Sharma napisał kolejna niezwykła książkę, gdzie pokazał w prosty sposób korzyści jakie płyną ze zamiany swojej życiowej postawy, ale też wskazał drogę jak przejść od roli ofiary do roli codziennego bohatera. Ofiary to ludzie którzy najczęściej nie dadzą rady. Tego się nie da. To niemożliwe. To się nigdy nie uda. No dziwne bo kiedy pójdziesz z tą samą sprawą do innej osoby, to okazuje się że jednak się da. Ofiary zawsze potrafią wytłumaczyć dlaczego przedsięwzięcie nie wypali. Zawsze jest jakiś powód. Szef nie pozwala. To niezgodne z zasadami. Nikt tak nie robi i tego typu głupie wymówki.

Za taką postawą ofiary kryje się zwykły strach przed niepowodzeniem, krytyką i odpowiedzialnością za własne decyzje. To retoryka ofiary.

Tacy ludzie tłumaczą dlaczego w trudnych chwilach nie zdołają wykazać się przyzwoitością. Dlaczego nie w każdych warunkach mogą pracować na najwyższym możliwym poziomie. I dlaczego nie mogą świecić przykładem. Nie dbają o dobre imię swojego szefa i przyjaciół. Ofiary zamykają się w wieży o nazwie nie da się. Siedzą tam w nadziei, że ona zabezpieczy ich przed niebezpieczeństwem i ryzykiem, które niesie życie.

Sami pozbawiają się możliwości które płyną z podjęcia świadomego działania i skalkulowanego ryzyka.

Ofiara, a codzienny bohater

Świat sprzyja ludziom którzy biorą sprawy w swoje ręce, pokonują trudności i przekuwają problemy na wygraną. Kochamy codziennych bohaterów, którzy zdają sobie sprawę z własnych możliwości zdolności i siły oddziaływania na bieg wydarzeń. Przypomnij sobie jakąkolwiek wizytę np. w urzędzie gdzie po rozmowie z jakimś smutnym typem odesłano cię do domu. Przypomnij sobie też inną wizytę i rozmowę z osobą, która jednak w problematycznej sprawie pomogła. Coś podpowiedziała, gdzieś podzwoniła i jakoś wszystko dało się załatwić. Kochamy codziennych bohaterów. Takich ludzi nam trzeba.

Jeśli chcesz przeskoczyć z roli ofiary do bohatera to najpierw zmień nastawienie. „Nie da się” na „Da się”.

Nie szukaj wymówek. Ofiary zawsze mają jakiś argument, który tłumaczy dlaczego nie mogą tego zrobić i dlaczego w życiu im się nie układa. Ktoś taki sam sobie funduje pranie mózgu i potem wierzy w to co mówi. W te brednie z niczego się nie da. Przeskocz zatem z wymówek do rezultatów. Idąc dalej z tematem ofiary zanurzone są w swojej przeszłości tkwią w niej myślami i wszystko zapamiętują przez co przeszłość staje się ich więzieniem.
Na pewno znasz takie marudne ofiary które rozpamiętują krzywdy i wszystko co im w życiu nie wyszło. Oczywiście nie z ich winy. Prawda jest taka, że każdy człowiek doznał wielu porażek. Nie każdy jednak je rozpamiętuje. Przeszłość niech stanie się dla ciebie szkołą, w której można się uczyć a nie otchłanią w której utoniesz.

Robin Sharma i mit doskonałości

Codzienni bohaterowie wyciągają lekcję z niepowodzeń i trudności, które im się przytrafiły i przez to mogą lepiej postępować w przyszłości. Zatem przeskocz od życia przeszłością do budowania lepszej przyszłości. Ofiary myślą że jak ktoś nie jest doskonały, to jest do niczego. Czy istnieją rzeczy doskonałe. W przyrodzie nie znajdziesz idealnych nabrzeży czy idealnych ogrodów. Nie ma doskonale krętych strumieni i doskonale wonnych kwiatów. W życiu osobistym i biznesie tak samo. Żadna firma nigdy nie będzie doskonała. Nie zamówszi doskonałego dania w restauracji. Nie ma idealnego filmu. A najlepsi gracze na świecie nie są w stanie rozegrać doskonałego meczu. Pewnie nawet Michał Anioł w kilku miejscach inaczej pociągnąłby pędzlem. Gdyby po zakończeniu prac nad Kaplicą Sykstyńską miał okazję jeszcze coś poprawić. Jeśli przyjmiesz to do wiadomości, to nagle ze wszystkim będzie ci w życiu znacznie łatwiej.

Dlaczego nie realizujesz swoich pomysłów?

Nad czymkolwiek pracujesz to nie będzie doskonały i wszystko co zrobili najwięksi bohaterowie tego świata też nie jest doskonałe. Ale to nie powstrzymało ich przed działaniem. Jeśli chodzi o ofiary to niestety wyimaginowana potrzeba doskonałości blokuje ich przed działaniem. Nie da się wygrać jeśli nawet się nie próbuje. Ofiara może mieć czasem jakiś śmiały i niesamowity pomysł. Pójście na studia. Nauka nowego języka. Wyjazd do innego kraju. Zmiana pracy drobny biznes po godzinach. Coś takiego na moment przyspiesza bicie jej serca i podrywa duszę do lotu. Ale po chwili uznaje że pomysł jest durny i absurdalny. Nawet nie próbuje podjąć działania, więc nie może oczekiwać jakichkolwiek efektów.

Poza tym ofiary twierdzą że społeczeństwo ograbia ich z życia. Domagają się pomocy od rządu od krewnych i właściwie od każdego, kto słucha ich biadolenia o niesprawiedliwości i niewielkich szansach na jakikolwiek sukces. Codzienny bohater ma poczucie spraw i wie że jego los jest w jego rękach. Wie że rząd niczego mu nie da, ani nie ułatwi. On sam musi o siebie zadbać pomimo niesprzyjających okoliczności zewnętrznych. Nie kupuje losu na loterii licząc na szczęścia. Sam kreacje swoje szczęście.

Manifest codziennego bohatera, a mit zapracowania

Wie, że źródło siły człowieka tkwi w jego wnętrzu i że nie ma sensu doszukiwać się go gdziekolwiek poza sobą. Ofiary twierdzą, że zawsze mają mnóstwo rzeczy na głowie. Ofiara nigdy nie ma czasu. Zawsze jest zajęta. Tonie w obowiązkach. Nie wyrabia się tak że chyba zaraz oszaleje. Wieczne zapracowanie to sposób ofiar na zapełnienie godzin powierzchownym i banalnym zajęciami. Łatwo wmawiać sobie i innym że ma się tyle do zrobienia, że brakuje już czasu na naprawdę efektywne zajęcia.

A tymczasem ofiara zajmuje się jakimiś nieistotnymi rzeczami, które nic nie wnoszą do jej życia. Nie odcina od siebie cyfrowych rozpraszaczy i wszelkich innych bodźców. A potem się dziwi że nie ma żadnych efektów. Wkurza się, że życie jest ciężkie. Narzeka,  że stoi w miejscu itd. Można być wiecznie zajętym i jednocześnie nie posuwać swojego życia do przodu. Tak robią ofiary. Bohaterowie natomiast liczą na efekty. Chcą pracować produktywnie. Znają różnicę pomiędzy bezsensownym zapracowaniem, a produktywnością.

Codziennie bohaterowie nie tracą czasu na pierdoły,  tylko zajmują się tym co realnie wpływa na ich życie.

Podobne wpisy