Obsesja doskonałości, czyli czym w obcym świecie jest dla nas doskonałość. Czy jest siłą, która dmucha nam w skrzydła, która pcha nas na przód, pozwala brać z życia więcej, mocniej i zachłanniej? A może jest kulą u nogi. Kłoda, którą rzucamy sobie sami, żeby nie spełniać marzeń i nie realizować celów?

Doskonałość, a realizacja marzeń

Nie da się ukryć, że obsesja doskonałości jest wszechobecna. Zza każdego roku czycha na nas zdjęcie idealnej figury, opowieść o idealnej matce, zonie i kochance. Doskonałość wręcz się na nas wylewa. Czasami mam wrażenie, że ludzie wokół żyją w doskonałym świecie. Mają doskonałe związki, doskonały seks i doskonałe życie. Odpalam Instagram i myślę sobie – ze mną kuźwa jest coś nie tak. Żaden z obszarów mojego życia nie jest doskonały. Nie jestem doskonałą matką i szefową. Nie byłam doskonałą żoną i nie buduję doskonałych relacji i dlatego pewnie ta obsesja doskonałości wokół mnie irytuje. Robi mi się niedobrze, kiedy słyszę lub czytam, że powinnam mieć doskonałe nogi, żeby chodzić w szortach, że powinnam mieć doskonałą konwersję, żebym mogła uznać, że mam sukces i że mam być doskonale politycznie poprawną matką, żebym mogła spać spokojnie o zdrowie psychiczne mojego dziecka.

Z jednej strony nie rozumiem i buntuje się przeciwko wszechobecnej obsesji doskonałości. Z drugiej strony nie mogę powiedzieć, że doskonałość jest czymś niefajnym. Bo doskonałość wpisana jest w rozwój, w moją życiową postawę: więcej, mocniej, zachłannie, dalej i mocniej. Nie chcę i nie próbuje być idealna i doskonała, ale też nie mówię nigdy: jestem jaka jestem, czy taką mnie Panie Boże stworzyłeś, więc taką mnie masz.

Jak więc dealować z doskonałością, jak uczynić z niej swojego sprzymierzeńca, a nie wymówkę, która pozwał nam spokojnie odkładać życie na potem.

Dzisiaj jestem w miejscu, gdzie o doskonałości, obsesji doskonałości i dealowaniu z doskonałością mogę powiedzieć wiele. Zaczynam projekt podcastowania, który jest częścią starszego, ale jeszcze nowego projektu blogowania oraz jeszcze młodszej sprzedaży internetowej. To wszytko jest z sobą powiązane, ale cały czas to są nowe projekty, w których ja raczkuję.

Obsesja doskonałości, a nowe życiowe projekty

Od ponad dwudziestu lat prowadzę własny biznes, ale biznes internetowy to jest zupełnie co innego. Od wielu lat szkolę ludzi, ale mówienie do kamery, czy nagrywanie podcastów to są dla mnie nowe rzeczy. Mogłabym być spięta i sparaliżowana strachem. Mogłabym skupiać się na tym, że wokół jest tyle niesamowitych podcasterek, tylu uznanych nauczycieli rozwojowych, że jest tylu niesamowitych ludzi, którzy osiągnęli w tej branży mega sukcesy i zostałabym w tym miejscu w którym jestem. Cały czas mam poszepty, pokusy, żeby pozwolić owładnął się obsesji doskonałości i zostać tu gdzie jestem.

Do lewego ucha coś lub ktoś ciagle szepce mi różności. Po co to robisz Justyna? Dlaczego się tym zajmujesz? Przecież jest tylu lepszych od Ciebie, przecież wszytko już było. O czym ty chcesz ludziom mówić?  Nie jesteś doskonała! Trochę seplenisz, nie masz super wyposażonego studia, masz za to dużo spraw i mnóstwo wydatków. A tak w ogóle to czy Ty nie jesteś trochę za stara, albo jeszcze za młoda, za brzydka, za mało utalentowana?

Nie jestem w stanie zliczyć tych podszeptów, które w imię obsesyjnej doskonałości próbują odwieźć mnie od pomysłu nagrywania podcastów. Jednak z prawej strony mnie ktoś mówi: Justyna, daj spokój. Przecież tego chcesz. Zrób to! Nie słuchaj tego gadania! I naprawdę trudno odmówić racji argumentom, że przecież tylu ludzi już to robi lepiej, ma lepsze studia i większe doświadczenie, gdzie ja się pcham na szczyt skoro tylu przede mną tam już dotarło? Oni przecież są doskonali! No są i mogłabym tej obsesji doskonałości ulec, bo mają świetną dykcje, świetny sprzęt, świetny dżingiel i wszytko mają świetne! Jednak wbrew szybkiemu mówię – jednak to zrobię! I co mi pomaga w sytuacji, kiedy chcę wejść na szczyt, a szczyt wysoki?

Obsesja doskonałości – jak z nią dealować?

Gdybym mój cel i moje marzenie wyobraziła sobie jako górę, to o tych, którzy osiągnęli je przede mną mogłabym porównać do alpinistów i zawodowych wspinaczy. Każdy kto dotarł na szczyt przede mną jest doskonale przygotowany, ma wyśmienitą kondycje i profesjonalny sprzęt. Patrzę na każdego z nich i marze o tym, żeby być na jego miejscu. Żeby mieć takie widoki jak on. I co mogę zrobić, żeby takie widoki mieć? Odpowiedź jest jedna. Muszę tam wejść! Tylko nie mam takiego sprzętu, nie mam takiej kondycji, nie mam takiego jak oni doświadczenia i nie mam podobnych umiejętności. I ta doskonałość może być obezwładniająca. Ale to nie wszytko. Co gorsza, kiedy patrzymy na ludzi, których postrzegamy jako doskonałych, to zaczynamy obawiać się, że swej pozycji eksperckiej będą nas zniechęcać, czy będą się z nas śmiać. Ale nie będą. Nie zrobią tego z dwóch ważnych powodów.

Powód nr 1

Nikt, kto jest na szczycie, nikt kto pokonał wszystkie trudy, żeby spełnić swoje marzenie nie będzie drwił z niedoskonałości początkującego. Dlaczego? Bo każdy, kto wspiął się na jakąkolwiek górę rozumie, że szczyty wymagają praktyki. Jaka jest wspólna cechy wszystkich wspinaczy? Wszystkich, którzy zdobywają niższe i wyższe szczyty? Każdy zrobił swój pierwszy krok. Wejście na K2 wymaga praktyki i przygotowania. Nie zdarza się raczej, że jest to pierwsza zdobyta góra. Dlatego tych doskonałych i prawie doskonałych ludzi na szczycie nie dziwią ani Twoje upadki, potknięcia i Twoja niedoskonałość. Dlatego Ci wszyscy idealni podcasterzy, blogerzy, pisarze, sprzedawcy internetowi wiedzą, że każdy musi zrobić swój pierwszy, drugi i piętnasty krok i z samej definicji kroków początkowych nie będą to kroki idealne.

Powód nr 2

A gdyby ciągle Cię doskonałość ludzi sukcesu onieśmielała, to podam Ci drugi powód dla którego nie powinna.  Ci, którzy są na szczycie i/lub do szczytu się zbliżają nie onieśmielają swą doskonałością celowo, bo zwyczajnie w świecie tego nie potrzebują. Ba! Nie mają nawet czasu patrzeć i interesować się tymi, którzy na dole. Dlaczego? Bo  mają piękne widoki, bo podziwiają i zachwycają się swoim życiem. Ci ludzie nigdy nie bedą Cię oceniać, bo zwyczajnie i brutalnie – mają lepsze niż Ty pomysły na zajęcie swoich myłki i wykorzystanie swojego czasu. Ci ludzie podadzą Ci rękę, pomogą wstać, podrzucą pomysł, ale nie bedą nigdy wytykać Ci niedoskonałości. Może się zdarzyć, że inni  ludzie będą Ci niedoskonałość zarzucać. I na to warto się przygotować.

Obsesja doskonałości, czyli kto zarzucać Ci będzie niedoskonałość

Ludźmi, którzy będą Ci wytykać niedoskonałość będą Ci, którzy są z Tobą u podnóża góry. Oni podobnie jak Ty marzą o tych widokach, ale są przekonane, ze im się nie uda. Myślą sobie, że może i by chcieli być na tej górze. Może i tak, ale tam przecież trzeba być doskonałym, a oni przecież nie maja butów, nie mają kondycji, nie mają plecaka, więc co im pozostało? Muszą zostać tu gdzie są, bo obsesja doskonałości ich paraliżuje. I wtedy wyskakuje taka Justynka i mimo, że nie ma kondycji, że nie ma butów i że nie ma plecaka na tę górę zaczyna się wspinać. Robi to, bo bardzo chce mieć te same widoki, co ludzie na górze.Robi kilka kroków i leży.

Co mówią Ci ludzie? Utwierdzają się w swojej pewności, ze dokąd nie jesteś doskonały, to lepiej siedź na tyłku. Tylko, że ta Justynka wstaje. Brudna, poobijana, ale wstaje. Idzie dalej. Znowu niezgrabnie, znowu się potyka, ale idzie. Część ludzi na dole mówi. Ok. Ona dała radę, to i ja dam. Spróbuję, ale reszta zostaje na swoich kanapach. Bo przecież nie mają butów, nie mają kondycji, nie mają plecaka. No mają jeszcze swoje sprawy, zobowiązania i ograniczenia. No i najważniejsze – Justynka nie jest doskonała i pewnie zaraz znowu się wywali.

Jeżeli idziesz pod stromą górę, jest stromo i może być wymagająco

No i mają rację. Justyna nie jest doskonała. Ciągle nie mam butów, plecaka i super skillsów i oczywiście się wywalam. Kiwają głową, bo przecież oni wiedzieli, że tak będzie. Nie przewidzieli tylko, że Justyna znowu wstanie. Wszystko mnie boli, jestem poobijana, poraniona i zmęczona, ale wstaję. I nie dość, że wstaję to jeszcze się cieszę z widoków, które zaczynają się przede mną roztaczać. I co się teraz wydarza w głowie ludzi, którzy są na dole. Myślą sobie: nie mam plecaka, ale ona też nie miała. Nie mam butów, ale ona tez nie miała. Nie mam kondycji, ale ona też nie miła. Ona poszła, a ja nie… I nie ma siły. Chcesz, czy nie wkurzysz ludzi, bo nawet jak się do tego nie przyznają, top poczują, że doskonałość, że obsesja doskonałości nie jest niczym innym dla nich niż wymówką.

Każdy od czegoś zaczynał. Nie ma siły, żeby zaraz po urodzeniu i przeżyciu 15 -17 lat na kanapie, bez przygotowania wejść na K2. Musi się wydarzyć kilka rzeczy. Trzeba pracować nad kondycją. Koniecznym jest zdobycie sprzętu i doświadczenia, ale żeby to się mogło zdarzyć trzeba zrobić pierwszy krok.

Obsesja doskonałości to nic budującego. A doskonałość to punkt, do którego dążę. Mój cel, ale nie pozwalam, żeby mnie sparaliżowała i zatrzymała w bezruchu. Nie jest to łatwe, bo obsesja doskonałości każe nam być idealnym zanim zaczniemy, ale kiedy sobie uświadomię, że Ci, którzy są nie kibicują Moim upadku. To Ci na dole chcą, żebyśmy wszyscy wierzyli, że doskonałość jest warunkiem koniecznym żeby zacząć.

Co możesz zrobić? Zadaj sobie pytanie, czy Ty chcesz być na dole. Bo jeżeli chcesz, to nie ma tematu, ale jeżeli marzą Ci się szczyty, widoki i droga na szczyt to ruszaj. Niezależnie od tego czy masz plecak, buty i w jak słabej kondycji jesteś. Zrób pierwszy krok. Moje 25 letnie doświadczenie w biznesie i 45 letnie życiowe, każde doświadczeni, każda relacja pokazuje mi, że jeżeli czegoś chcesz, jeżeli jesteś gotowa na wysiłek, jeżeli się zaangażujesz to dojdziesz w każde miejsce, które sobie wymarzysz. Tego się trzymam i wierze, ze za jakiś czas będę doskonałą, albo prawie doskonała podcasterką.

Trzymam kciuki za to, żeby doskonałość była tym, co nas inspiruje, co dmucha nam w skrzydła, a nie co nas ogranicza.