Co przychodzi Ci na myśl, kiedy słyszysz, że ktoś poleca Ci książki dla kobiet? Czy Ty też uważasz, że są książki, które kobiety powinny mieć na swojej liście? Książki po które w odpowiedzim dla siebie czasie sięgnąć powinny? Po przeczytaniu kolejnej niezwykłej recenzji Asi pognałam do biblioteki. W kategorii książki dla kobiet „Verę” Anne Swän wpisuję jako pierwszą.

Dziękuję Asiu!

Justyna

Książki dla kobiet. Dlaczego Vera?

„Vera”  Anne Swärd to książka z rodzaju tych, których z jednej strony nie możesz przestać czytać, z drugiej zaś są w niej takie momenty, kiedy musisz ją odkładać, bo opisana historia aż boli. Dzięki temu, że główna bohaterka – Sandrine wypowiada się  w pierwszej osobie, momentami mamy wrażenie, że siedzi obok nas i jakby streszcza swoje niełatwe życie, bo najzwyczajniej w świecie musi komuś o nim opowiedzieć. Historia rozpoczyna się  w momencie gdy Sandrine szykowana jest przez gosposię i swoje przyszłe szwagierki do ślubu.

Wszystko odbywa się w atmosferze ciszy i niezwykłego napięcia,  i trudno tam znaleźć czyjąkolwiek radość z powodu rychłego zamążpójścia. Gorset, który zaciska się na żebrach Sandrine, a któremu jakby bezwolnie się poddaje, zdaje się symbolizować przyszłe zamknięcie dziewczyny w złotej nieprzyjaznej klatce, do której kompletnie nie pasuje, a którą sama wybrała. Mało tego. Jest to „Panna biorąca ślub z welonem zasłaniającym usta… Jakby nie miała prawa się wypowiedzieć”. W przypadku tej bohaterki wiemy, że wypowiadać się zwyczajnie nie chce.

Anne Swän na pewno Cię zaskoczy

Nic bowiem w jej historii nie jest takie, jakim na początku się wydaje. Dziewczyna, która jest nieczuła, bierna i irytująco poddana arystokratycznej szwedzkiej rodzinie lat czterdziestych i pięćdziesiątych xx wieku okazuje się najzwyczajniej w świecie kierować się tylko wolą przetrwania. W swoim krótkim, siedemnastoletnim życiu przeżyła i widziała już tyle, że najchętniej biernie poddałaby się wszystkiemu, co los jej przyniesie, byleby tylko być bezpieczną. Sama sobie tłumaczy to w ten sposób: „Istnieje tajemnica przyrody, której nikt nie potrafi wytłumaczyć. Jak trawa morska poddana presji takich mas wody może kołysać się w niej, jakby była w stanie nieważkości? Czasami, kiedy nie mogłam zasnąć, miałam przed oczami ten obraz: gronosty kołyszące się tak nieskończenie łagodnie na dnie morza. I wtedy myślałam, że właśnie taka powinnam być. Przejść w stan nieważkości i mimo presji kołysać się łagodnie, nawet jeśli wydawałoby się to niemożliwe.”

Vera z niebieskimi oczami

Z retrospekcji dowiadujemy się jak wyglądało wcześniejsze życie Sandrine. Poznajemy lej losy, gdy wraz z matką, babką, siostrami i bywającym od czasu do czasu w domu ojcem marynarzem, żyła w portowym mieście na południu Francji. Później, w czasie II wojny światowej  działalność jej matki sprawia, że trafia do niewielkiej podhalańskiej wsi w okolicach Zakopanego. Tam, można by rzec dochodzi do najbardziej przełomowych momentów w jej życiu, po których nikt i nic, nawet ona sama nie będzie już takie samo.  Na końcu, dzięki przypadkowej znajomości ze szwedzkim arystokratą Ivanem trafia do Sztokholmu, by tam jako jego żona mieszkać wraz z całą rodziną, co nie znaczy, że staje się jej członkinią. 

Mnóstwo w tej książce tajemnic, których rozwiązania dowiadujemy się najczęściej z półsłówek, niedopowiedzeń, rzucanych jakby od niechcenia. Jak już wcześniej wspomniałam można mieć wrażenie, że Sandrine musi wyrzucić z siebie te historie, by nie zwariować, nie oszaleć w świecie, w którym przyszło jej żyć, a czasami, żeby uwierzyć, że rzeczywiście miały one miejsce. Z jednej strony szuka usprawiedliwienia dla tego, co się stało, z drugiej zaś nieustannie siebie oskarża i jest w tych oskarżeniach bardzo surowa. Szczególnie gdy chodzi o Verę, jej córkę, która niestety ma przepiękne błękitne oczy…

Książki dla kobiet i o kobietach

 „Vera”  Anne Swärd to książka o sile, jedności i mądrości kobiet, których portretów w tej historii autorka kreuje bardzo dużo. To nie tylko opowieść o Sandrine i jej, jakże trudnym życiu. To również historia o jej matce, działaczce ruchu oporu, która „…paliła papierosy, prowadziła samochód i żyła sama, mimo że jej mąż nie umarł. Mówiła po francusku i chodziła w spodniach z moleskinu. Rąbała drewna. Zwijała papierosy. A wieczorami słuchała zagranicznych wiadomości na diabelskiej, trzeszczącej maszynie, nazywanej radiem”. To także opowieść o Irene, szwagierce Sandrine. KObiecie, która pomoże jej obudzić się z letargu, mimo iż sama w nim tkwi od lat.

To również opowieści o siostrach Sandrine. Niezwykle surowej, a jednocześnie bojącej się opinii społecznej teściowej. To także opowieść o innych kobietach, które w mniejszym lub większym stopniu wpłynęły na życie Sandrine.  Nie sposób nie wspomnieć o tej, której wpływ był chyba największy- o Vannie, gosposi w arystokratycznym domu, która mimo że usługuje tej „popapranej” chciałoby się brzydko rzec rodzinie, ma jak oni wszyscy orzechowe oczy.

„Vera” zachwyca niezwykłymi opisami przyrody, która doskonale harmonizuje z nastrojami i uczuciami głównej bohaterki. Mnie zachwycił także język, jakim napisana została ta książka. Bardzo oszczędny, ale także bardzo plastyczny. Prosty, jednak niezwykle wymowny. Piękny literacko i tu składam ukłon w stronę pani Elżbiety Frątczak- Nowotnej. Jej tłumaczenie to majstersztyk. 

Polecam bardzo gorąco „Verę” tym, którzy lubią książki psychologiczne, mocne opowiadające bardzo trudne historie, w bardzo przystępny sposób. Co najważniejsze. Mimo bardzo kontrowersyjnego, pozornie niemoralnego i nieetycznego postępowania głównej bohaterki, nie znajdziemy tu nawet ani krzty potępienia, czy jakiejkolwiek próby oceny jej postaci.

Jest to bez wątpienia jedna z piękniejszych książek jakie przeczytałam w życiu. 

„Vera” Anne Swärd Wydawnictwo Literacki 2019 rok. 

Jeżeli zastanawiasz się co warto przeczytać to sięgnij po inne moje recenzje.