Być może zastanawiasz się jak poradzić sobie z rozstaniem. I pewnie czujesz, że rozstania najczęściej nie należą do najprzyjemniejszych wydarzeń w naszym życiu. Bardzo często generują smutek, złość, bezradność. Mogą się łączyć ze śmiercią kogoś bliskiego, końcem miłości, romansu, małżeństwa, przyjaźni czy po prostu jakiegoś etapu w naszym życiu. W każdym z tych przypadków stajemy przed pytaniem: Jak poradzić sobie z rozstaniem ? Jak ogarnąć smutek, jak pokonać bezsilność i jak nie pozwolić złości zawładnąć całym naszym życiem. Rozstawałam się wielokrotnie. Czasami bez żadnych emocji, a czasami rozstanie rodziło się w wielkim bólu i długo po nim bolało. Gdybym miała to streścić jednym zdaniem – to czym więcej miałam złudzeń, tym bolało bardziej.

Jak poradzić sobie z rozstaniem, czyli fajna rodzinka.

Czułam, że coś jest nie tak – jakbym odliczała sekundy do wybuchu…Tylko co miało wybuchnąć? Ja, on, czy my – jeszcze wtedy nie wiedziałam.
Dziś już wiem, że fajną rodzinką bywaliśmy tylko na zdjęciach. Hasztagi  „lazySunday” czy „together”  nie dały rady sprawić, że byliśmy szczęśliwi. Nie uchroniło mnie to jednak od zdziwienia (ja się w ogóle dużo w życiu dziwię). Czemu? Było dobrze, bo on chwilę wytrwał z moją głową na swoich kolanach, albo pojechaliśmy na chwilę do Kazimierza?
Jego teczka stała w rogu salonu. Pamiętam, że miałam wątpliwości. Nie wiem już czy nie chciałam tam zajrzeć, bo bałam się tego co znajdę, czy tego czego nie znajdę…
Na pewno później kilka razy przeklinałam to, że ją tam zostawił….

Złamane serce

Znalezisko złamało mi serce.
Z jego torby „wygrzebałam” książkę o tym jak zdradzać i nie być złapanym (chyba nie przeczytał dokładnie), prezerwatywę i paragon na biżuterię, której nigdy nie dostałam. Banalne to było i podobno dało się wytłumaczyć (książka miała intrygujący tytuł, wiec kupił, prezerwatywa służyła mu za zakładkę, a biżu była dla jego mamy – dostała kolczyki pomimo braku przekłutych uszu:)).
Niestety ani banał , ani to, że z całych sił próbowałam to obśmiać mnie nie ochroniły. Milion szpilek zaatakowało moje serce i na  straciłam zaufanie i przyjaciela. Ich miejsce najpierw zajęła okropna złość, potem jakieś niedowierzanie, a na końcu smutek.

Zdrada i co dalej?

Gęsta maź wniknęła w każdy zakamarek mojej duszy i kilka kolejnych lat zajęło mi go stamtąd usuwanie. Łyżeczka po łyżeczce, kropelka po kropelce wylewałam, albo nawet wygrzebywałam go z serca, duszy i ciała próbując napełnić je radością.
Podzielę się z Tobą moim doświadczeniem i podpowiem jak poradzić sobie z rozstaniem. Niestety nie jest to nic w stylu 10 super rad jak przezwyciężyć smutek w 7 dni. U mnie był to proces długi i wieloetapowy, który zaowocował dużą zmianą we mnie, w moim patrzeniu na świat, postrzeganiu siebie, związków i wszystkich relacji. Jak poradzić sobie z rozstaniem? Po pierwsze trzeba pozwolić rozstaniu się wydarzyć.

Lęk przestrzeni

Uznanie tego, że coś się kończy, że się z czymś/kimś rozstajemy jest początkiem zmiany i pierwszym jej krokiem. Zmiany się jednak bardzo boimy. Od zawsze chyba umiem ryzykować i robić szybkie zmiany w biznesie, a w życiu prywatnym długo się tego jednak uczyłam. To jest przedziwne, bo kiedy budżet w biznesie się nie spina to zamykam projekt. W przypadku, kiedy buty mnie uwierają  zdejmuje je, a kiedy dusiłam się w związku udawałam, że jest dobrze. Kiedy wszechświat mi pokazał, że dobrze nie jest zrobiłam wszystko, żeby się przekonać, że nie dam rady sobie sama, bo dzieci i biznesy,  bo rachunki, obowiązki oraz pewnie wiele innych ważnych argumentów miłam. Bałam się jak cholera tej przestrzeni pustej, która pojawić się miała w szafie, w łożku i w życiu. Czym miałam tę przestrzeń wypełnić, jak nie użalaniem się nad bylejakością swojego życia i udawaniem? Pomogło mi uznanie lęku, bo nie jestem istotą o nadprzyrodzonych mocach. Bałam się samotności w łóżku, na imprezach, w mierzeniu się z codziennością. Drżałam przed tym co powiedzą inni, ale przede wszystkim bałam się wziąć odpowiedzialność za własne szczęśliwe życie.

Możliwość zmiany

Spojrzałam jednak prawdzie w oczy, nazwałam rzeczy po imieniu (Boisz się dziewczynko, boisz ie tak, że oszukujesz siebie i pół świata!) i ruszyłam z całym procesem. Jak poradzić sobie z rozstaniem? Po pierwsze poparzyłam na rozstanie jako na możliwość zmiany. Zmiany były różne. Pierwsze oczywiście były te zewnętrzne. Nic nie pomaga kobiecie tak dobrze w radzeniu sobie z rozstaniem jak nowa fryzura, nowa figura – niektórym też pomaga nowy chłopak. Ja poza fryzurą i figurą postawiłam na gruntowne porządki w domu. Uporządkowanie przestrzeni, zwłaszcza jak przez jakiś czas była ona wspólna jest nie do przecenienia. Płaczesz, złościsz się, uwalniasz i po paru dniach, tygodniach  lub miesiącach czujesz się o niebo lepiej, a Twój dom lśni. Sądzę, że mój dom życzyłby sobie, żebym rozstawała się częściej, bo tak starannie jak po rozstaniach wysprzątany nie jest nigdy.

Rozstanie to też możliwość powrotu do często zapomnianego hobby, poszukanie nowych zainteresowań, poznania nowych ludzi, nauczenia się nowych rzeczy czy po prostu możliwość rozwinięcia się w racy czy w biznesie. Nie ma co się czarować – robimy to, żeby mu pokazać, żeby sobie udowodnić, żeby nie zwariować, bo ileż można płakać…. Jednak po jakimś czasie okazuje się, że smutek, złość i gorycz mijają a Ty zostajesz ładniejsza, bardziej pewna siebie, bardziej samodzielna, masz nowe umiejętności, nowe pasje i nowych znajomych. A no i wysprzątany dom masz, bo dużo się wtedy sprząta:).

Jak poradzić sobie z rozstaniem, czyli dlaczego musimy zaakceptować tęsknotę i smutek.

To co towarzyszy większości rozstań to tęsknota i smutek. Wdzierała się ta parka w każdą minutę mojego życia, czułam je wszędzie. Walczyłam ile mogłam. zakładałam maskę śmieszka, twardzielki. Piłam wino, zagadywałam się,  kazałam się zagadywać koleżankom, ale w końcu się poddałam. Trzeba ten moment tęsknoty i smutku przetrwać. Pogodzić się z ich istnieniem, oddychać i czekać. Miną. A zanim miną to będą tak duże, jak duże było to co się kończy, albo jak duże Ci się wydawało. Nie wiem już czy tęsknota podkręcała smutek, czy odwrotnie. Pamiętam jednak coś przedziwnego. Mimo, że dostałam dobre lanie od tego związku i logicznym wydawałoby się, że skupiać się będę na tych ostatnich, najtrudniejszych momentach, to mój podstępny mózg kazał mi tęsknić za każdą dobrą i prawie dobrą chwilą. Co więcej – wszytko idealizował. Nie było łatwo. Tylko smutne i najlepiej nasze piosenki mnie cieszyły, czytałam smutne książki, smutne wiersze i oglądałam smutne filmy. Trzeba być gdzieś po środku. Z jednej strony trzeba się wysmucić, z drugiej nie można dać smutkowi pochłonąć.

Żeby zostać w pozycji obserwatora samej siebie – robiłam notatki, mnóstwo notatek. I bardzo się z tego cieszę. Po pierwsze mam teraz sporo materiałów do pisania bloga, a po drugie mogę spojrzeć na swoją ówczesną rozpacz dzisiejszymi oczami. Równoważąc morze wylanych wtedy łez, dużo się teraz z tego śmieje. Brzmi jak banał – wiem – ale tak właśnie jest. Rozpacz jest po to, żeby ja wypłakać i puścić. Sprawdziłam wielokrotnie:)

Co by było gdyby?

Po każdym rozstaniu, a po tych ważnych najmocniej dopadają nas pytania: Co by było gdyby? Jak to możliwe, że? Jak on mógł? Bo przecież gdyby….On to na pewno… Kochanie! Nic nie jest na pewno, nie wiesz co by było gdyby, Nie wiesz ile go kosztowało zrobienie czegoś i nie zrobienie czegoś innego, najpewniej nic by nie zmieniło to, że Ty wtedy…a nawet gdyby zmienił, to po co skoro wszystko co się dzieje, wydarza się tak jak powinno. Będziesz miała mnóstwo pokus, żeby szukać odpowiedzi na te pytania. Jak sobie poradzić z rozstaniem właśnie wtedy? Jak do mnie takie pytania przychodzą traktuje je jak czekoladę, kiedy jestem na diecie. Kusi – wiem, ale ja wiem, że mi szkodzi. Wiem też, że na jednym kawałku się nie skończy. Kiedy zbliża się atak pytajników, odwracam swoją uwagę filmem, książką lub siła woli. Szczerze przyznam, że zdarza się, żę bez rezultatu. Wtedy odpowiadam sama sobie, że nie wiem co on myśli, że nie jestem wróżką, żeby gdybać i że są rzeczy na które nie mam wpływu i że to nie KGB, więc niech moja szanowna podświadomość da mi kurka mać spokój.

Jak poradzić sobie z rozstaniem, a Twoja grupa wsparcia.

Przy rozstaniach potrzebujemy grupy wsparcia. Przyjaciół, rodziny, znajomych. Bedą Ci potrzebni, niezbędni wręcz, żeby przetrwać rozstanie. Będziesz miewała różne etapy tej żałoby. Raz będziesz dzielna i rozsądna, innym razem będą się Ciebie trzymać głupoty. To normalne, że kusić Cię będzie, żeby sprawdzić co u niego i jego nowej dziewczyny. Możesz mieć pokusę, żeby o północy przypomnieć mu jaki z niego złamas, albo przypomnisz sobie, że jednak go kochasz i będziesz MUSIAŁA mu o tym napisać. Jeśli myślisz, że toNA PEWNO nie dotyczy mądrych, oświeconych kobiet „na poziomie” to zapewniam CIę, że się mylisz. Historia zna wiele przypadków, kiedy te oświecone kobiety wzywały swoje przyjaciółki w takich sytuacjach w trybie emergancy. Musisz mieć kogoś, kto Cie wysłucha, pogłaszcze po głowie, powie, jaki on zły, kopnie w tyłek, kiedy przesadzasz, otrze łzy, kiedy naprawdę nie dajesz rady, zabierze na imprezę czy wypije z Tobą wino.

Rozejrzyj się za taką grupa wsparcia. Mów co Cię boli, proś o pomoc, bo to naprawdę jest trudny czas. Jeżeli nie masz nikogo bliskiego, bądź aktywna na forach, grupach na fb i jak najszybciej poszukaj terapeuty.

Terapia

Najlepsza grupa wsparcia nie zastąpi terapii. Nie wiem czy każde rozstanie tego wymaga, ale moje, to po zdradzie wymagało nawet terapii wielu. Dlaczego? Miotała mną złość. Musiałam zrozumieć na co się złoszczę i musiałam nauczyć się tą złością zarządzać. Rozstanie też zawsze jest historią o obydwu stronach. Musiałam zrozumieć i uznać „swoje grzechy” i musiałam zrozumieć, że „jego grzechy” są historią o nim, a nie o mnie. Pozwoliło mi to odbudować, a może tak naprawdę pierwszy raz zbudować poczucie własnej wartości. Na terapii też nauczyłam się rozdzielać moje emocje w stosunku do niego i te wobec relacji. Wielkim i niepotrzebnym kosztem każdego rozstania bywa nasze myślenie o relacji. Możemy nie lubić byłego partnera, ale konieczne jest pielęgnowanie szacunku do relacji. Nawet jeśli nie była udana do końca, to tworzyliśmy ją razem, daliśmy tam nasz czas, naszą energię i nasze emocje. Jeżeli uznasz te rzeczy, przerobisz je w sobie, dowiesz się po co Ci dana relacja była, czego miało Cie nauczyć rozstanie będziesz mogła wolna, silniejsza i bogatsza w wiedzę o sobie iść dalej.

 

Jak poradzić sobie z rozstaniem? Po pierwsze je uznać, po drugie potraktować jako możliwość a nie karę, pozwolić emocjom płynąć z wiarą, że wszytko minie, zorganizować sobie grupę wsparcia i skorzystać z terapii. Mimo, że dzisiaj trudno Ci w to uwierzyć, bo może płaczesz po rozstaniu, to wiele jeszcze rozstań przed Tobą. Jak bardzo nie byłoby to okrutne, to rozstania – przeróżne są wpisane w nasze życie, czy tego chcemy czy nie. Jak wszystkiego możemy się nauczyć jak sobie z nim radzić. Jako dojrzała kobieta, która w swoim zawodowym i osobistym życiu rozstawała się wiele razy zapewniam, że po każdym będziesz silniejsza, piękniejsza, a każda kolejna relacja będzie pełniejsza i da Ci więcej radości.

A jak poradzić sobie ze zdradą poczytaj tutaj.